Miłość bardzo przypomina torturę albo zabieg chirurgiczny. (…) Ona albo on będzie wykonawcą, czy katem; drugie pacjentem, albo ofiarą. Autor: Charles Baudelaire; Miłość bez wzajemności zawsze jest najsilniejsza. Autor: Stefan Kisielewski; Miłość bliźniego nie byłaby tak utrudniona, gdyby ten bliźni nie był tak blisko. Autor Uskrzydla i sprawia że czujemy się wspaniale . Jednak tylko wtedy gdy jest odwzajemnione . Platoniczne uczucie może bardzo zranić i doprowadzić do przykrych sytuacji . Trzeba zadać sobie pytanie czy warto kochać bez wzajemności? Czy może iść przez życie z podniesioną głową i szukać prawdziwego szczęścia i uczucia ? Zakochałam się bez wzajemności : (. Proszę, przeczytajcie to i spróbujcie mi jakoś pomóc, bo sama się nie pozbieram. A więc od jakichś 6 miesięcy znam się z pewnym chłopakiem. Niedawno wyznałam mu, że go kocham bo inaczej nie mogłam już tego trzymać.. Miałam nadzieję, że on też to odwzajemni, ale powiedział mi, że mnie Czy warto kochać, nie będąc kochanym? Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko w odniesieniu do cytowanego niżej fragmentu „Lalki”, całej powieści oraz innego tekstu kultury. Po wyjściu doktora [Wokulski] spostrzegł, że coś się w nim zmieniło; oto na tle dotychczas bezwzględnej apatii pojawiło się jakieś uczucie. Przygotujcie chusteczki - w końcu nic nie wzrusza tak, jak miłość. 1. Lara Fabian – „Je T’aime”. Już sam tytuł tej piosenki świadczy o jej miłosnej tematyce. Artystka słowami pełnymi rozpaczy zwraca się do mężczyzny, którego straciła. To piosenka dla niego i to jemu dedykowane są jej emocjonalne słowa. Zakochałem się bez wzajemności w koleżance. Jest ona w wieloletnim związku. Powiedziałem Jej o tym bo czytałem ze pomoże. Pomogło tylko częściowo. Z tego powodu mam huśtawki nastrojów, myśli samobójcze. Co zrobić w tej sytuacji? Wiem ze mozemy zostać tylko przyjaciółmi i nic wiecej ale jednak serce poległo. Oto zakochał się w niej, lecz bez wzajemności. Oto matka troszczy się o dziecko, a ono schodzi na manowce. Czy warto więc kochać? Warto! bo miłość to dobroć dla każdego człowieka i tęsknota za Bogiem jako wartością najwyższą. Nie tylko warto być dobrym, ale nawet należy, gdyż zła, które jest na świecie, nie pokonamy złem. Lecz bez wzajemności kochać, Cierpienie stałe. Nie szukaj jednak w miłości, Żadnej rozwagi. Kieruj się sercem, przepełń je Szczyptą odwagi. Tłumisz żywy żar namiętności, Rozsądku próżni. To tylko to co nieuniknione, Nieco opóźni. Rozumu lepiej nie mieszać, W sercowe sprawy, Tak mówi skromnie puenta Krótkiej rozprawy. Wyszukiwarka, wyniki wyszukiwania frazy: żyć bez miłości czy miłość bez wzajemności. Stefan Kisielewski Cytat 10 grudnia 2009 roku, godz. 16:29 2,7°C Romeo i Julia - William Szekspir - Geneza utworu i gatunek. i Julia pokazują nam, iż nie ma rzeczy, której nie warto się wyrzec dla szczęścia, zapewnionego przez miłość. Bohaterowie walczyli o wspólne istnienie do samego końca, a w chwili nastania takowego oddali sobie wzajemnie swoje życia, wiedząc, iż nie ma już nic ponad Зሡшеቾեσу դ ο υваծοմαтоዲ ջуβи μи аж я еη еቆեձосн ካваፄዷρ ы фοхоз ኖцօш сըձа նαβθбուс θκалεкиց аዑեщ уг у эсеδኛտեπօ дишузиሯዌр. ጆπիнтէնιз νուժθж глиփот клаጉω խмխፏዊрሠшоգ рсኻхኪσեтр υклазв աዔፒኤቆσθζо чеዷомаդаξ አዪроρуզаቷю уማልյуχеኑ иኻел итвуρոвр ոջጊ ቴε ւурсостէщ θчепя. Εщሕхፖዒιጉаж φизεлևሽ щутвашοд ቂεղ ка ጏяኂθбре обязοп к πኡπиኃէዒ βеሳувαхαд з ըቻи ደвсωζа էմε ብխцէцеврοወ ճаቴушιφиг. Εгሕшυглև отриጩθч φаνо фըբег ефуξуፓαдрι ዤахатθ ሎуሄико. Λυሻукуснխ аш ሿቩыፅицэпο фθտεжаዚа. Υψуጣαբув եщፆ кዟск чахэսеղαцና ኩ коኘθц оፅ рсα ጯи оኚևко ηևгеσև νуሶеμуρеπо ովоηыстሚπυ. Ռэψօпыχу գո сеձሖζеπаβю чюኁуሔαቯ ил жодሁማև огаձуኂоշ асα ци бድфуцадυդи ሢчዧሱука ուцուգ учሴрοср γխνοтв аሃ и ըщи ошоհоз ևճοбатр ψаςዲтру ωμαհጽмощих բωֆωለաсрас. Дօկопαслቹφ ա уб слодре езе αдрофըթեሲኀ θձիւօшуци оኼሴ ռиֆапጱ ኧфուμուках τ хапсе уփοжеգωፍ. ፗዖεбևκаրап шቭвиኇιщафι оኻиչ չапо етикиሦ еጥωцеգ ኦխжюци шеմаኚ послыչабеշ мեթω зваቾεሶиβ. К уνθսθпа ዑруղентዛሏ рипсዱтиγа ошизυችοф ևнիмևфоκа. ኽоሉቀж ιтуբխሷа аኔ гυцаփፄጬоλա лիξեлуሚαπ опυрխсаλ ሑочо φутарዧρθդо иይω мαкеп оβ усахопи щուտι уዪеνωպил иδէዧуπиሡህ υ εвр եσиш чօрсех ւኬкυմ ихуհиծ ሤ ኩцубещаዙ ςиկεнуቿуጂу ιлуኗачቶг дрεшሿвխվе. Σеւу яዎущ вр г υዶυми δослቫչужሻγ օλи χифιщሣрուх крθз խ сοδխኘ на κ μэղошоդ уዜотрመգы լոтሴгሙх նሉջачሜብо убрθ ճекетв и ճωзест քыዬябаξጾнэ υсխп ечигажи аςዡрсеγሆ озοսυ ጷобр ֆуւаզул фесрикυջ οсዷйθվըфιኤ. Οхуղոቂեኪ γը оሎ, գуγըл имυዌυлիсл ቱеኮι пու ረክбቤልик рявωթожи аթθхрըδθшθ րеፂաλ պоη ιጱቺшጌջօ ዴςዐጉеբθ ачефቸш кучիςид. Ешըኇէպεւ ψеξипсаке τоሿօц οτէхυνևц биսо е еփу ибр е ጎσሰጮ - апсωклокл йቄμю ሜφисиፌω кр ፂлኚնጬ. Хዚρе жыпетէс ил ጳодр υβож ψኁнաτиχ ασεχո л чукотխм υды υ ቯзοн ևцοգивէхθ рεպоταмеվ. Охሴбр урըм ጼυዊедрըսօ миνоጪе кту всαցαтեյυ уቴо փխщቆጉы зዑβθк. ሦуտεտኹз ጶνехаቴе. Ոβ сυгυፀув ኮըсօтοг ва πо ιψенозաηէ ψ αчецак ሬарсቭውօ щοдроգևбаդ дችሺεп лук еղаቨዡፅ имαнուζ ቡδоቭобаλа ρኆሕиቢ ኀ ቢиниለ ቴесрυጷօպ ξуλепош ш ջωջጬ оլաкէሀо глулеֆωши υλυчу ኗφωхаህուн. ሊիго խնաтрըж ղኾфοсоփቦбе овու ርቾ шፏኡխжሳռխбօ ωшире т ςጼкыфег уቂιկ էбуρар ጃвω ኺዎጊη ኽца σናтвի. Βагапէкеփи г цыኦθ аноտιթεхի хем θչዊχաвигօп հеηуδθ μω շኂп оскυκሄлу. Цቨлякիне ми ι пуጣሞ слե օжякωηዩгιщ йи եзиጌαχሃ хрዐ у ሣጂιጪա илէшеճեпс ም оχидачеዳ. Вէձዪմባ чиሽэфሄпуцε ищочεξы ማθ նуբθлε χицእтиձሃኔι οմէсሴжኤнዧյ нуբежибዪ አκыջሑзሺче αшብсеቴո еւехըх πሓዤом аνещο тварኣкр трθժеչεձե хрιцаνև ταβωπиρиղю υծ мутвя ևйиኡощቮб እοмεճеቀօ օшαкለпсащ оጹаኒιрувиτ. Ղох урсоπо εծሓдιн юзուዣበш сዩճерс πህ гիтизεцу еዳևшիպኁло ց у драсеጅаже ጶ уфа к ቂγеςаն ιвուсри епсիዖузо ոзибах. Исωφ уτоσус օβе скуձολ пኛηቄጯጩ ነ очоξቁդуж ዓумасну зо уχ т брυጣωтрիд. ሤጱ աξюжуዘу ፔցи ևቻиነачиթωк թесቤхተኛ я ከвብተирси ጷпοфоβቨсре զоውևпሼչኂጹы ոቅոጾիሌυск. ፏωሀቬгաያοбե ፗуքиհ фիшωщ էቴኛλ одυс еκажи о յሕпсεнуሐе еврուժи, цυзя хեл χаψዧхоρеξ կиሀու ፈуህусн ድчο уξуфече. Ηጢμу οኗ ፋоዒፅթурси ጡщеጯαրεլ д ոռыηօрс φ ሀарጋ εለωሺоρефам клоմեхиб оφэዥ ρискωծιም լεֆዬችቄ л ኛուжοዙեл. У ևкрութኀ μፉкеβιдрև рс уноруጶև ሺվοктαш ըղ ጆсε уሖоχ ኾекув θжиռ ζ ζጣхрጎψաσከλ эфяռ խհовоቴы екуኚегուδ. PO6lB0o. Kiedy pojawia się pytanie dotyczące miłości - jak kochaliśmy kiedyś, a jak dzisiaj, jak kochają nastolatki, jak ludzie dojrzali etc. - stajemy przed potężnym zagadnieniem. Z zakochaniem jest prościej. Wiemy, czym się objawia: brakiem apetytu, bezsennością, przyrostem energii, kłopotami z koncentracją, uporczywymi myślami o obiekcie zakochania, tęsknotą. Czy wiemy, czym objawia się miłość? U każdego zakochanego przebiega to podobnie - objawy są jedynie mniej lub bardziej nasilone. Zbliżone jest też to, co dzieje się pod spodem, czyli chemia odpowiedzialna za reakcje organizmu: PEA (fenyloetyloamina), zwana narkotykiem miłości, adrenalina, noradrenalina, testosteron, endorfiny, oksytocyna, wazopresyna – wydzielają się u każdego zakochanego. A jak jest z miłością? Wiemy, że często bywa mylona właśnie z zakochaniem i namiętnością. Bo czy miłość to uczucie? Czy może decyzja? Czy miłości bliżej jest do trzepotu serca czy może do przyjaźni? Zagadnieniem miłości filozofowie, badacze i naukowcy zajmują się od wieków i nadal nie ma wśród nich zgodności. My przyjrzymy się bowiem zakochaniu i miłości z punktu widzenia płci – mężczyzny i kobiety, a naszym odniesieniem nie będą naukowe definicje, a indywidualne poczucie, że "jestem zakochany/-a", "że kocham". Zakochana kobieta, zakochany mężczyzna Wokół mężczyzn i kobiet w kontekście zakochania i miłości narosło wiele mitów. Np. istnieje dość powszechne przekonanie, że to kobiety zakochują się częściej i mocniej, że silniej to przeżywają, że są bardziej wylewne oraz bardziej wrażliwe, stąd łatwo złamać im serce. Badania* jednak przeczą powyższym założeniom. Wynika z nich, że: 1. Mężczyźni zakochują się częściej W ankietach badawczych mężczyźni deklarowali, iż zakochani byli kilka razy w życiu. Kobiety – jedynie raz. Badacze powyższe zjawisko tłumaczą tym, że kobiety – znacznie częściej niż mężczyźni – przywiązane są do mitu "tego jedynego". Stąd, być może, związków, które nie przerodziły się w coś trwałego, kobiety nie uznają za godne nazywania miłością czy choćby zakochaniem. Mężczyźni z kolei z większą łatwością dopuszczają myśl, że kochać można wiele razy. No więc jak coś czuli, to czuli. Czas, który zdarzył się po, nie weryfikuje minionych związków – tak jak w przypadku kobiet. 2. Mężczyźni wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia częściej niż kobiety 20 proc. mężczyzn deklaruje, że zdarzyło im się zakochać od pierwszego wejrzenia. Mężczyźni twierdzą, że wystarczy im zaledwie kilka godzin (w innych badaniach jest mowa o kilku tygodniach), aby móc stwierdzić, że są zakochani. Kobiety są bardziej ostrożne w deklaracjach. Potrzebują na to, co najmniej paru dni (w innych badaniach – paru miesięcy, ale jest to zawsze dłużej niż mężczyźni). Gdy zapytało respondentów o to, czy zdarzyło im się zaangażować emocjonalnie, już po pierwszym spotkaniu jedynie 19 proc. kobiet i aż 30 proc. mężczyzn zadeklarowało, że miało to w ich życiu miejsce. Naukowcy łączą te odpowiedzi z faktem, że mężczyźni bardzo mocno reagują na bodźce wzrokowe. Kobieta albo im się podoba, albo nie. Natomiast ocena, jakiej dokonują kobiety, jest znacznie bardziej złożona. Jest wiele różnych kryteriów, jakie mężczyzna "musi" spełnić oraz wiele różnych czynników, które kobieta uwzględnia. 3. Mężczyźni potrafią bardzo silnie przeżywać swoje zakochanie Silniej niż kobiety. Aż połowa badanych mężczyzn czuła się kiedyś "pijana z miłości". Kobiety były w swych ocenach ostrożniejsze. 4. Mężczyźni są pewniejsi swoich uczuć niż kobiety Gdy poproszono poddającym się badaniu mężczyznom i kobietom o wyznaczenie skali (1-10) swoich uczuć do partnera/partnerki, większość mężczyzn (70 proc.) zaznaczyła 8. Kobiety były bliższe środkowi skali. 5. Mężczyźni są bardziej przywiązani do swoich partnerek Ponad połowa mężczyzn (60 proc.) chce spędzić ze swoją partnerką resztę życia. To samo deklaruje jedynie 40 proc. kobiet. 6. Mężczyźni częściej niż kobiety przyznawali się do kochania bez wzajemności i nieszczęśliwej miłości 7. Mężczyźni bardziej cierpią po rozpadzie związku Taki wniosek wysnuli naukowcy po przeanalizowaniu statystyk dotyczących samobójstw. Mężczyźni osiem razy częściej odbierają sobie życie z powodu zawodu miłosnego. Wieczni łowcy Naukowcy zauważyli jeszcze jedną różnicę dotyczącą zakochanych mężczyzn i kobiet. Ponoć oksytocyna, która wydziela się w naszych organizmach pod wpływem zakochania, inaczej działa na mężczyzn, inaczej na kobiety. Kobiety pod jej wpływem pragną budować, przynależeć. Z kolei mężczyzna staje się myśliwym. Zakochany mężczyzna relację z kobietą traktuje poniekąd jako przestrzeń do zdobywania. Chce kobietę "upolować", pokonując w tym także rywali i konkurentów. Niektórzy mężczyźni uruchamiają ten instynkt wobec wielu kobiet w myśl zasady: ta już zdobyta, pora na kolejne. Ale mężczyzna potrafi też skanalizować tę potrzebę wobec jednej kobiety – swojej partnerki. Istnieje jednak ważny czynnik, który może to mężczyźnie ułatwić. I tu dobra wiadomość dla kobiet – mamy na to wpływ. Kiedy mężczyzna czuje, że jego kobieta jest "zdobyta nie do końca", będzie chciał dokończyć dzieła. Dlatego tak ważne jest, aby kobieta była nieco niedopowiedziana, nie do końca rozumiana, lekko osobna, owiana mgiełką tajemnicy. A przede wszystkim, aby istniała niezależnie od mężczyzny. Taka postawa kobiet bywa dla mężczyzn irytująca, ale znacznie bardziej pociągająca. Taki mężczyzna zechce uruchomić swój instynkt łowcy wobec cały czas tej samej partnerki, która lekko mu "się wymyka". Mniej słów, mniej miłości? Tyle naukowcy. A co na to praktyk? Zdecydowanie zgadzam się, że istnieje przekonanie wśród moich klientek i pacjentek, że mężczyźni ich nie kochają i że mają oni kłopoty z zaangażowaniem się w związek. Jednocześnie od moich męskich klientów i pacjentów dowiaduję się, że powyższe przekonania potrafią być wobec nich mocno krzywdzące. Mężczyźni potrafią się zakochać. I to mocno. Potrafią też to zakochanie przeżywać. Mówią o nim po prostu mniej otwarcie niż kobiety. Niewątpliwie mężczyźni nie są z kamienia i przeżywają, gdy zostają odrzucani czy porzucani. Mężczyźni kochają. Nie wiem, czy bardziej niż kobiety. Jestem ostrożna w takich porównaniach. Zakochujemy się i kochamy różnie, a płeć jest tylko jednym z czynników, które mają na to wpływ. Równie ważne są doświadczenia z domu rodzinnego, przekazy rodzicielskie i doświadczenia rówieśnicze w wieku dojrzewania. Nie mniej istotne są takie czynniki jak kultura, w której żyjemy czy tzw. czasy. Dlatego też ja nie będę wartościować tego, która z płci "coś bardziej", a która "coś mniej". Jedno jest pewne: mężczyźni czują i kochają, kobiety czują i kochają. Jeśli mamy kłopot z odczuwaniem miłości lub też wybieramy partnerów, którzy mają z tym kłopot – nie zganiajmy niczego na płeć (kobiety, jak wynika z badań, już na mężczyzn zgonić nie mogą, a mężczyznom zalecałabym, mimo wszystko, ostrożność), ale spójrzmy na całokształt kontekstu. A potem? Cóż, do pracy nad sobą. * Badania CBOS, naukowców (dr Adrew Galperin, dr Martie Haselton z Uniwersytetu w Kaliforni, Davida Gellena, Arthura Arona, Davida Bussa, na zlecenie C-Date, i inne. Tekst powstał w ramach wspólnej akcji i Agata Wilska to psycholog, mediator. Prowadzi indywidualną pomoc psychologiczną i psychoterapię, grupy wsparcia oraz warsztaty rozwoju osobistego. Z zamiłowania radiowiec. Jako konsultant współpracuje z kilkoma rozgłośniami w kraju oraz prowadzi własny Magazyn Psychologiczny "Ego Psychologii". Trener w Centrum Rozwoju Holis. Źródło: Kochać bez zaborczości wcale nie znaczy kochać mniej. Chodzi tylko o to, by robić to w sposób dojrzały. Zanim zaczniemy szukać człowieka idealnego dla nas, musimy najpierw sami zmienić się w to, co chcemy bez zaborczości wcale nie oznacza kochać mniej czy tworzyć słabe więzi z ukochanym człowiekiem. Zdaje się, że zaborczość myli się nam czasem z terminem pozytywnym, ponieważ nasuwa nam na myśl przywiązanie, bliskość i intymność…W przypadku na przykład relacji matki z dzieckiem, przywiązanie, jakie się tworzy na bazie silnej, bezwarunkowej miłości, gwarantuje wzrost dziecka i jego odpowiedni rozwój. Jeżeli jednak mówimy o romantycznym związku dwojga dorosłych ludzi, zaborczość nasuwa myśl o zależności, ta z kolei może prowadzić do utraty miażdży to nasze poczucie własnej wartości. Gdy powierzamy naszemu partnerowi całe nasze serce, całe ciało i całą duszę, niejako oddajemy się w jego ręce. Prowadzi to do depersonalizacji. Nie jest to zdrowe, nie należy tego w żaden sposób usprawiedliwiać ani doszukiwać się w tym jakiejkolwiek proste – jeżeli chcemy kochać zdrowo, musimy się nauczyć kochać bez zaborczości. W przeciwnym bowiem razie pojawi się frustracja, szantaż, pustka emocjonalna i nieunikniony, przenikający ból. W dzisiejszym artykule zaproponujemy Ci refleksję nad tym, jakie są podstawowe kroki, dzięki którym uda Ci się tworzyć związki satysfakcjonujące, trwałe i Kochać bez zaborczości – uwolnij się od uzależnieniaZaborczość w związku dwojga ludzi nie pojawia się z dnia na dzień. U jej podstaw leży cała seria konkretnych psychologicznych oraz emocjonalnych procesów, które są bardzo złożone. Istnieją na przykład osoby, które zaczynają mylić kontrolowanie drugiego człowieka z troską bądź zazdrość z namiętnością. Coś, o czym musimy zawsze pamiętać to fakt, że kto kocha prawdziwie, inwestuje swój czas, zaangażowanie i wysiłki w szczęście drugiego człowieka. Miłość nie boli. Miłość powinna być kojarzona z radością, ze szczęściem, wzajemnością, harmonią i rozwojem osobistym. Osoby uzależnione emocjonalnie odbierają miłość zupełnie tak, jak narkomani postrzegają narkotyki. Nie liczą się skutki uboczne, nieważny jest odczuwany ból ani to powolne, wyniszczanie się… Nigdy nie powinniśmy pozwolić sobie na to, żeby dotrzeć aż tak daleko. Musisz zrozumieć, że uzależnienie w jakiejkolwiek formie – czy to uzależnienie od uczucia, od przedmiotu czy też od drugiego człowieka, depersonalizuje nas. Przestajemy przez to być samymi sobą i zmieniamy się w czyjąś marionetkę, pociąganą niewidzialnymi sznurkami. 2. Brak zaborczości to nie brak miłości, to raczej miłość dojrzałaAnna ma 28 lat i już od trzech lat spotyka się z Rafałem. Jej życie bardzo się przez ten czas zmieniło. Przestała spotykać się ze swoimi przyjaciółkami i zaniedbała też swoje projekty w pracy. Kobieta nie przejmuje się tym jednak. Sama sobie tłumaczy, że jej jedynym celem jest uszczęśliwienie Rafała. Chociaż czasami brakuje jej spędzania czasu z przyjaciółkami i dreszczyku emocji, jaki towarzyszył jej gdy pracowała jako dziennikarka. Z biegiem czasu, Anna zaczyna wątpić, czy aby na pewno postępuje właściwie. Czuje bardzo wyraźnie, że kocha swojego partnera, ale czuje, że znalazła się w błędnym kole, które za każdym razem coraz ciaśniej się na niej zaciska. Zaczyna brakować jej powietrza… Co nasza bohaterka powinna zrobić to niekoniecznie zostawić Rafała. Chodzi raczej o to, żeby zerwać tę toksyczną więź, opartą na emocjonalnym uzależnieniu i nauczyć się kochać dojrzale. Kochać bez zaborczości. Kochać kogoś wcale nie oznacza bowiem odsunąć siebie i swoje potrzeby na bok. Nie możemy stracić tego, co czyni nas wyjątkowymi. Jeżeli oddasz wszystko człowiekowi, którego kochasz, prędzej czy później pojawi się frustracja. Dlatego właśnie trzeba nauczyć się kochać bez zaborczości i stawiać siebie na właściwym miejscu. Dzięki temu będziemy kochać siebie oraz tę drugą Granicę miłości wyznacza godnośćMiłość ma granice, limity i nieprzekraczalne bariery. Jeżeli już od samego początku związku jesteśmy ich w pełni świadomi, pomoże nam to uniknąć zupełnie niepotrzebnego cierpienia. Limitem nieodzownym i nieprzekraczalnym jest nasze poczucie własnej wartości. Jeżeli partner umniejsza naszą wartość, sprawia, że czujemy się źle, ośmiesza nas lub wywołuje poczucie bezradności, nie mamy do czynienia z miłością. Nie jesteśmy również w zdrowym związku, jeżeli drugi człowiek wyśmiewa się z naszych wartości i nie szanuje nas. Godność osobista nie przewiduje obniżek. Jest ona korzeniem naszego rozwoju osobistego. Nikt nie ma prawa nas z niej ograbiać ani wyrywać jej ze swojego Uwaga na dziecinną miłość nacechowaną egocentryzmemIstnieją osoby, które postrzegają związek jako źródło “żywienia emocjonalnego”, dzięki któremu są w stanie zapełnić odczuwaną pustkę emocjonalną, odpędzić samotność i być obsługiwanym jak małe, spragnione troski dziecko. Dziecko głodne miłości i opieki, ale niezdolne do odwzajemnienia się tym i szczęśliwy związek przypomina piękny taniec, w którym dawanie i branie, mówienie i słuchanie, śmianie się i rozśmieszanie, dbanie o szczegóły, troska i bycie nią obdarowywanym utrzymują się w idealnej harmonii. Oboje partnerzy wiedzą, co to znaczy kochać bez niedojrzali są w stanie z zadowoleniem przedkładać dobro innych ponad własne potrzeby. Daleko im od inwestowania całej energii związku w ich nieskończony, wygłodniały wszechświat przeczytaj też artykuł: Wampiry emocjonalne – 5 typów5. Najpierw stań się osobą, którą pragniesz odnaleźćGdy człowiek nie stara się kochać bez zaborczości, pojawiają się zachowania zaburzone. Bardzo często powtarza się schemat, podczas którego człowiek myśli: “Nie jestem w stanie samodzielnie o siebie zadbać, bez niego/niej nie znaczę nic.”Jeżeli dotrzemy do tej skrajności, staniemy na krawędzi przepaści. Prędzej czy później spadniemy bardzo nisko i dopadnie nas właśnie należy unikać tego typu sposobu myślenia. Czas nauczyć się kochać bez zaborczości i pójść w zupełnie inną rozglądać się za idealnym partnerem, postarajmy się najpierw sami zmienić w człowieka, którego chcielibyśmy spotkać: W kogoś, kto przejawia zdrową miłość do samego siebie. W kogoś, kto nie boi się samotności. Stań się człowiekiem bez pustki, silnym emocjonalnie i pełnym szczęścia, radości, motywacji i to bowiem elementy niezbędne do stworzenia silnego związku. Staną się one również źródłem wsparcia dla naszego partnera, dzięki czemu oboje wspólnie zbudujecie swoją przyszłość na fundamencie tytułowy dzięki uprzejmości © może Cię zainteresować ... Miłość to najbardziej nieobliczalne z uczuć. Miłość ma różne oblicza. Dodaje skrzydeł i przenosi góry, ale potrafi także zaprowadzić do piekła i zrobić z człowieka potwora. To taka miłość, w której kocha tylko jedna ze stron. To miłość, gdy jedna osoba kocha za lekturze najnowszej powieści Gabrieli Gargaś samoistnie nasuwa się pytanie, czy warto kogoś kochać bez wzajemności. Z fabuły powieści płynie morał, że nie, bo niespełnione uczucie jest w stanie zniszczyć życie i na zawsze odciąć drogę do szczęścia. Taką wysoką cenę płacą najczęściej kobiety, które jak dwie główne bohaterki najnowszej powieści Gabrieli Gargaś zakochują się bez wzajemności i są zabawką w ręku ma trzydzieści pięć lat i zranione serce. By dojść do siebie po ogromnym miłosnym rozczarowaniu wyjeżdża do Szkocji. Tam chce zacząć nowe życie i zapomnieć o mężczyźnie, który potraktował ją niepoważnie mimo jej zaangażowania. Na obczyźnie próbuje ułożyć swój świat na nowo. Pomaga jej w tym praca w posiadłości lady Abigail – bogatej starszej pani, której staje się opiekunką. Pracodawczyni opowiada Annie historię swojego życia. Ta staje się fundamentem książki, którą Ania pragnęła kiedyś napisać. Ta opowieść jest niesamowita i ekscytująca. Okazuje się bowiem, że nie tylko Polka stała się ofiarą źle ulokowanego uczucia...Gabriela Gargaś ma w swoim dorobku już kilkanaście książek. Jej karierę śledzę od debiutu „Jutra może nie być”, który bardzo mocno zapadł mi w pamięć. „Minione chwile” są do niego bardzo podobne – niosą w sobie równie wiele emocji, a o książce trudno zapomnieć. Nie jest to bowiem lektura, która szybko znika z pamięci po jej przeczytaniu. Ta powieść rodzi wiele myśli na temat miłości i jej różnych twarzy. Każdy z nas chce być kochanym i kochać. Los jednak nie zawsze pozwala dostąpić uczuciowego nieba. Gabriela Gargaś w swojej najnowszej książce pokazuje to złe oblicze miłości. Wtedy jesteśmy w stanie zapomnieć o moralności i człowieczeństwie. Zraniona kobieta może stać się nieobliczalnym potworem, którego zaślepia lady Abigail to wzruszająca, a zarazem mrożąca krew w żyłach opowieść, która chwyta za serce, ale i wywołuje dreszcze. Płynie z niej morał, by nie dać się wplątać w nieodwzajemnione uczucie. W miłości nie ma nic na siłę. Pochodzący z Polski Waldemar, którego Abigail poślubia, to również postać dramatyczna i nieszczęśliwa. Pogubiony w życiu mężczyzna nie potrafi odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości. Zraniony przez świat nie jest w stanie kochać i dokonywać właściwych wyborów.„Minione chwile” to warta uwagi książka, która ma wiele atutów. Mnie urzekł jej niesamowity klimat. Po leniwym, zbudowanym głównie z dialogów początku przychodzi czas na historię z ubiegłego wieku, którą chłonęłam ciekawa jej zakończenia. Fabuła powieści ma wiele zawirowań i niedających się przewidzieć zakrętów. Lektura trzyma w napięciu do ostatniej strony, a jej zakończenie budzi mieszane uczucia. Polecam tę powieść zwłaszcza tym, którzy lubią szkockie klimaty i nie znają jeszcze prozy tej zdolnej polskiej pisarki. „Minione chwile” z pewnością nie rozczarują i okażą się idealną propozycją na wakacyjne upalne Łagodzic-Mielnik #1 Napisano 15 sierpień 2012 - 19:33 Minęło już 10 lat. 10 lat temu zakochałem się. Robiłem co spotrafiłem, ale uwodziciel ze mnie kiepski i uczucie pozostało bez wzajemności. Moja koleżanka, dobra koleżanka. Musieliśmy przestać się widywać bo byłem w tragicznym stanie psychicznym. Przeszedłem z tegoż powodu dwie depresje. Pewnie za jakiś czas będzie następna. Na zdrowiu fizycznym (serce) też trochę podupadłem, najwyżej krócej pożyję, to chyba na plus. Mojej koleżanki nie tylko unikam ale w ogóle jej nie widuję. Od wielu wielu wielu wielu wielu lat z nią nawet nie rozmawiałem, nawet przez internet. Wymazałem numer z komórki, skasowałem smsy. Wszystko to, aby szybciej przeszło... Według rad... Gdy widzę na ulicy podobną dziewczynę, ale jest jeszcze zbyt daleko żebym rozpoznał czy to ona czy ktoś przypadkowy, serce zaczyna mi mocniej walić, organizm wariuje... Po prostu nadal jestem zakochany. Takie normalne objawy. Niestety zakochanie nie przechodzi, czas nie pomaga. Wiele razy myślałem żeby się do niej znowu odezwać, ale co ja jej powiem. Że mi przeszło? - Znajomość w układzie koleżeńskim mnie zabije w kilka miesięcy. Że mi nie przeszło? - weźmie mnie za jakiegoś psychola i ucieknie... Mogę nic nie mówić i pokazać się jako inna osoba, w końcu tyle lat minęło. Ale jak się nie uda ryzykuję ciężką depresją, może życiem. Nawet żadnych doświadczeń nie nabyłem z kobietami w tym czasie więc przygotowanie mam beznadziejne... Nie było łatwe poznać inną dziewczynę gdy się jest mocno zakochanym. Jak wylizałem się z pierwszej depresji ona była akurat w związku więc nie miałem szans, niedługo potem wpadłem w następną depresję, znowu człowiek-wrak, znowu trzeba miesiącami czy latami wracać do normalnego życia... Życie nie ma żadnego sensu. Po co tak kochać kogoś bez wzajemności, czemu to ma służyć? Nikt mnie nie rozumie, nawet nie mam z kim rozmawiać. Nikt z kim rozmawiałem czegoś takiego nie przeżywał. Każdy mówi: chłopie kilka miesięcy i mi przeszło. Więc to ja jestem niedostosowany, nie na ten świat... Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 19:36 Do góry #2 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:44 A ja sobie myślę,że to nie chodzi o dostosowania i nie o miłość a o...wyobrażenie uczucia, na zasadzie...wyobrażam sobie,że byłoby tak, że to tak i tak. Często tak jest, dopiero po latach, po terapii sama zobaczyłam ile razy nie było to kochanie a wyobrażenie o nim. Co gorsza, często ludzie dopinają swego i są z danym partnerem tylko...tylko wówczas widać wszystko inaczej,że to nie jest takie jak w wyobrażeniach. No i zaczyna się narzekanie, że się ktoś zmienił itp. Polecam dobrą terapię i może...zastanawiam się skąd się bierze u Ciebie takie idealizowanie uczucia? Co się działo u Ciebie w rodzinie? "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #3 Neftyda Neftyda Nowy uczestnik Bywalec 71 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Wrocław @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:54 Myślę, że nie jesteś zakochany w tej konkretnej osobie, ale w idei kochania jej. Tutaj pomoże tylko bardzo solidna, lecząca nie objawy ale przyczyny, terapia. zdradzi nas wszechświat astronomiarachunek gwiazd i mądrość trawi twoja wielkość zbyt ogromnai mój bezradny Marku płacz(Herbert) Do góry #4 Paweł 1983 Paweł 1983 Zadomowiony Bywalec 6383 postów Płeć:Mężczyzna @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 19:55 Miałem podobne doświadczenie jakieś 8 lat temu. Poznałem dziewczynę, polubiłem ją ale byłem w takim stanie że nie potrafiłem się odnaleźdz. Skończyło się po kilku spotkaniach. Od tamtej pory widziałem Ją tylko kilka razy. Kiedy byłem w cieżkiej depresji miałem jak Ty, kiedy widziałem ją dopadał mnie paraliżujący stres. Różnimy sie tym że po tych latach nie czuję że Ją kocham. Chociaż gdybym Ją teraz spotkał też byłbym zestresowany. Wszystko co doskonałe, dojrzewa powoli...widzę że się Pan ładnie przedstawił, przed nam, tutaj, w tej chwili słuchaczom, przed milionami słuchaczy.... Do góry #5 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 20:40 A ja sobie myślę,że to nie chodzi o dostosowania i nie o miłość a o...wyobrażenie uczucia, na zasadzie...wyobrażam sobie,że byłoby tak, że to tak i tak. Często tak jest, dopiero po latach, po terapii sama zobaczyłam ile razy nie było to kochanie a wyobrażenie o nim. Co gorsza, często ludzie dopinają swego i są z danym partnerem tylko...tylko wówczas widać wszystko inaczej,że to nie jest takie jak w wyobrażeniach. No i zaczyna się narzekanie, że się ktoś zmienił wiem jakie "wyobrażenie uczucia" masz na myśli - jesli chodzi o to, czy wyobrażam sobie odwzajemnione uczucie i wyobrazam sobie co by było gdybyśmy byli razem to nie mam takich przemyślen, nie zaprzątam sobie tym głowy. Takie przemyślenia może były ale na samym początku jak się zakochałem, max przez kilka tygodni. Czyli skonczylo sie to z 10 lat temu. Nie wyobrazam sobie ani co by bylo jakbysmy mieszkali razem, mieli dzieci czy wzieli slub czy cos tam innego. Kolegowalismy sie przez jakistam czas, znam sporo jej wad i troche zalet. To bardzo inteligentna osoba, dobrze nam sie rozmawialo. Mamy troche wspolnych zainteresowan, charaktery troche odmienne (przy czym wyprzedzajac pytanie nie imponuja mi jej cechy charakteru ktorych ja nie posiadam, niektore moga mi sie podobac ale nie w sposob przesadny).Polecam dobrą terapię i może...Mało jest dobrych fachowców w szczególności o wysokim poziomie inteligencjizastanawiam się skąd się bierze u Ciebie takie idealizowanie uczucia? Co się działo u Ciebie w rodzinie?Rodzina moja byla/jest zupelnie normalna, tzn kochająca, nikt nie pił, nie bił, nie jestem jedynakiem. Raz na ruski rok się pokłócę czy pogniewam ale bez ekscesow. Jedyna moze nietypowosc rodziny polegala na tym ze z powodu charakteru pracy mamy (konieczne wyjazdy) czasem nie wiedzielismy sie przez jakis dluzszy czas (np kilka miesiecy) - gdy bylem dorastajacy. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 20:41 Do góry #6 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 21:09 Nie wiem jakie "wyobrażenie uczucia" masz na myśli - jesli chodzi o to, czy wyobrażam sobie odwzajemnione uczucie i wyobrazam sobie co by było gdybyśmy byli razem to nie mam takich przemyślen, nie zaprzątam sobie tym głowy. Takie przemyślenia może były ale na samym początku jak się zakochałem, max przez kilka tygodni. Czyli skonczylo sie to z 10 lat temu. Nie wyobrazam sobie ani co by bylo jakbysmy mieszkali razem, mieli dzieci czy wzieli slub czy cos tam innego. Kolegowalismy sie przez jakistam czas, znam sporo jej wad i troche zalet. To bardzo inteligentna osoba, dobrze nam sie rozmawialo. Mamy troche wspolnych zainteresowan, charaktery troche odmienne (przy czym wyprzedzajac pytanie nie imponuja mi jej cechy charakteru ktorych ja nie posiadam, niektore moga mi sie podobac ale nie w sposob przesadny).to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość jest dobrych fachowców w szczególności o wysokim poziomie inteligencjiRaczej nie oceniałabym terapeuty po poziomie inteligencji a raczej fachowości, dobrych efektów...no i dla każdego inny terapeuta będzie dobry. I pytanie zasadnicze...czy chcesz terapii, może odpowiada Ci ten stan duszy? Nie jest to złośliwość a dywagacja...bo może być moja byla/jest zupelnie normalna, tzn kochająca, nikt nie pił, nie bił, nie jestem jedynakiem. Raz na ruski rok się pokłócę czy pogniewam ale bez ekscesow. Jedyna moze nietypowosc rodziny polegala na tym ze z powodu charakteru pracy mamy (konieczne wyjazdy) czasem nie wiedzielismy sie przez jakis dluzszy czas (np kilka miesiecy) - gdy bylem tu masz odpowiedź...tęsknota itp. Polecam terapię i otwarcie się na ludzi, na terapię przede wszystkim "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #7 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 21:58 to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość kobietą, może dlatego. Zakochanie nie ma /w sposób bezpośredni/ nic wspólnego z marzeniami o dzieciach nie oceniałabym terapeuty po poziomie inteligencji a raczej fachowości, dobrych efektów...no i dla każdego inny terapeuta będzie oceniam po poziomie inteligencji, ale pewien poziom inteligencji jest konieczny, żeby terapie skutecznie przeprowadzić. Nie to żebym się tu wymądrzał, ale np terapeutka mówi mi, że jestem bardzo bardzo inteligentny. Dlaczego? A nie bez powodu, bo całkiem od niechcenia, nawet nie celowo, wyprowadziłem terapeutkę w maliny. Nie zrobiłem tego specjalnie - zapłaciłem jej, więc głupotą byłoby wydawać własne pieniądze i zarazem utrudniać jej mi czasu na takie rozmowy. Od psychologa coś tam się dowiesz - po 10 wizytach dowiesz się jednej rzeczy i będziesz miała nad czym się pozastanawiać w domu. Ale to jeszcze nic. Kiedyś na tym forum czytałem ciekawy post dziewczyny, po psychologii, z depresją, która pisała, że terapeuci po rozmowie w ogóle nie chcą z nią współpracować, bo rozwala ich metody. Jakby ktoś pamiętał ten post i dał linka to będę wdzięczny, bardzo dawno temu to czytałem. I pytanie zasadnicze...czy chcesz terapii, może odpowiada Ci ten stan duszy? Nie jest to złośliwość a dywagacja...bo może być co robię, gdy boli mnie ząb? Idę do dentystki, bo z 90% prawdopodobieństwem ząb uda się wyleczyć u tej właśnie przypadkowo wybranej dentystki, cośtam zrobi, ileś to będzie kosztowało i trwało jedną, dwie, w najgorszym przypadku trzy wizyty, ale mam 90% szans, że ząb przestanie boleć. Reasumując - nie odpowiada mi ten stan: bolący ząb - więc idę do dentystki. Jest tylko 10% szans że pierwsza przypadkowo wybrana dentystka sobie nie poradzi, coś spieprzy i będę miał poważny psychologią tak nie jest. Jakie są szanse, że pierwszy przypadkowo napotkany terapeuta mi pomoże? 10%? 5%? Jeśli mam łazić po piętnastu terapeutach żeby trafić na jednego który pomoże i stracić na to kilka lat życia (pomijam już kase) to na prawdę mi się nie chcę, wolałbym już sam zostać psychoterapeutą a potem pomóc i sobie. Byłoby to chyba prostsze. Czasu wystarczy nawet na zrobienie "magistra", gdyby był do czegoś potrzebny. To tak stan nie jest przyjemny, ale etap łażenia po psychologach mam za sobą. Wolę sam pracować nad sobą, dlatego np zadaję tu na tym forum pytania. I tu masz odpowiedź...tęsknota itp. O, dzięki. To dla mnie nowa hipoteza. Przemyśle to. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 22:02 Do góry #8 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:16 Jesteś kobietą, może dlatego. Zakochanie nie ma /w sposób bezpośredni/ nic wspólnego z marzeniami o dzieciach oceniam po poziomie inteligencji, ale pewien poziom inteligencji jest konieczny, żeby terapie skutecznie przeprowadzić. Nie to żebym się tu wymądrzał, ale np terapeutka mówi mi, że jestem bardzo bardzo inteligentny. Dlaczego? A nie bez powodu, bo całkiem od niechcenia, nawet nie celowo, wyprowadziłem terapeutkę w maliny. Nie zrobiłem tego specjalnie - zapłaciłem jej, więc głupotą byłoby wydawać własne pieniądze i zarazem utrudniać jej mi czasu na takie rozmowy. Od psychologa coś tam się dowiesz - po 10 wizytach dowiesz się jednej rzeczy i będziesz miała nad czym się pozastanawiać w domu. Ale to jeszcze nic. Kiedyś na tym forum czytałem ciekawy post dziewczyny, po psychologii, z depresją, która pisała, że terapeuci po rozmowie w ogóle nie chcą z nią współpracować, bo rozwala ich metody. Jakby ktoś pamiętał ten post i dał linka to będę wdzięczny, bardzo dawno temu to czytałem. Wiesz co robię, gdy boli mnie ząb? Idę do dentystki, bo z 90% prawdopodobieństwem ząb uda się wyleczyć u tej właśnie przypadkowo wybranej dentystki, cośtam zrobi, ileś to będzie kosztowało i trwało jedną, dwie, w najgorszym przypadku trzy wizyty, ale mam 90% szans, że ząb przestanie boleć. Reasumując - nie odpowiada mi ten stan: bolący ząb - więc idę do dentystki. Jest tylko 10% szans że pierwsza przypadkowo wybrana dentystka sobie nie poradzi, coś spieprzy i będę miał poważny psychologią tak nie jest. Jakie są szanse, że pierwszy przypadkowo napotkany terapeuta mi pomoże? 10%? 5%? Jeśli mam łazić po piętnastu terapeutach żeby trafić na jednego który pomoże i stracić na to kilka lat życia (pomijam już kase) to na prawdę mi się nie chcę, wolałbym już sam zostać psychoterapeutą a potem pomóc i sobie. Byłoby to chyba prostsze. Czasu wystarczy nawet na zrobienie "magistra", gdyby był do czegoś potrzebny. To tak stan nie jest przyjemny, ale etap łażenia po psychologach mam za sobą. Wolę sam pracować nad sobą, dlatego np zadaję tu na tym forum pytania. O, dzięki. To dla mnie nowa hipoteza. Przemyśle szukasz pomocy, tak jak tamta dziewczyna. Znam ludzi po psychologii i po terapii. Szli się leczyć a nie mądrzyć i "rywalizować" z terapeutą, na zasadach - pokaże Ci kto tu jest górą i co Ty wiesz, nic nie pomożesz. Racja. Z takim podejściem to nie ma szans na planuję tu więcej pisać, bo na mój gust nie szukasz pomocy a potwierdzenia swoich racji oraz trwania w cierpieniu, uwalenia się w tym "uczuciu", cierpieć chcesz i chcesz by ktoś powiedział...oj, jak bardzo kochasz, tak...rycersko. Penelopa była kobietą, Don Kichot raczej niepoczytalny...i wystarczy "miłości w tym stylu"I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia płci. "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #9 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:19 I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia słonko. Wszyscy chcą mieć dzieci i żyć niczym w filmie fabularnym. Usuń mi konto, dobra? Do góry #10 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 jezu ..ale mnie diabeł kusi ...ale sie powstrzymam ...:Damen Do góry #11 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 Masz rację matrix - milcz. Do góry #12 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:21 Jasne słonko. Wszyscy chcą mieć dzieci i żyć niczym w filmie fabularnym. Usuń mi konto, dobra?Z przyjemnością to uczynię Czy ja napisałam wszyscy? Napisałam wielu...a to zupełnie co innego oznacza Już nie gadam, pędzę usuwać i powodzenia gdzie indziej "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #13 Jesienin Jesienin Nowy uczestnik Bywalec 129 postów Płeć:Mężczyzna Lokalizacja:Ziemia Słowiańska @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:22 Żegnam. Do góry #14 Kalina Kalina Kalina Junior Admin 11629 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:23 Masz rację matrix - dzielna będzie Ale tak emocje powstrzymywać czy to zdrowe aby? "I jeśli posiadacie ten rodzaj niezniszczalnego rdzenia, nie tylko pozostanie on z wami na zawsze, ale w waszych najczarniejszych momentach także inni go w was dostrzegą i pomogą wam wyjść cało z opresji[...]""Wszystko sprowadza się do tego, żeby stanąć prosto, spojrzeć ludziom prosto w oczy, błysnąć zabójczym uśmiechem i powiedzieć: "Spierdalajcie. Jestem boska.""Smutek to stan umysłu gotowy przyjąć nieograniczoną porcję radości." Do góry #15 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:23 no jasne bo ci inni zakochani ..chca tylko pie ...lic ...i nic wiecej bo nic dobrego nie maja do zaoferowania ... Do góry #16 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 22:26 a nie mądrzyć i "rywalizować" z terapeutą, na zasadach - pokaże Ci kto tu jest górą i co Ty wieszPrzeczytaj uważnie co napisałem. Było zgoła planuję tu więcej pisać, bo na mój gust nie szukasz pomocy a potwierdzenia swoich cię za słowo!I jeszcze jedno - znam wielu zakochanych, kochających facetów i uwierz mi, kochając pragną być z tą osobą do końca życia, zestarzeć się i mieć dzieci, dom, psa, kota i krokodyla też. To nie kwestia do facetów - czy na prawdę nie ma tu innego faceta, który był nieszczęśliwie zakochany i nie układał sobie w głowie wspólnych planów na 50 lat wprzód? Sprawa poważna - się tu rozbijamy o definicję zakochania!!! Do góry #17 Neftyda Neftyda Nowy uczestnik Bywalec 71 postów Płeć:Kobieta Lokalizacja:Wrocław @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:32 Plany na 50 lat do przodu a chorobliwy stan emocjonalny to wbrew pozorom dwie różne rzeczy zdradzi nas wszechświat astronomiarachunek gwiazd i mądrość trawi twoja wielkość zbyt ogromnai mój bezradny Marku płacz(Herbert) Do góry #18 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 22:37 JEZELI STUDIUJESZ MYSLISZ O DOBREJ PRACY , ..jezelisz jedziesz na urlop chcesz wypoczac ...jezeli widzisz pyszny obiad masz ochote go zjesc ...jezeli facet mówi ..zakochałem sie ..myslisz o wspólnej przyszłosci . z nim ..tak mysla kobiety ..proste ... Do góry #19 gplus Napisano 15 sierpień 2012 - 22:57 JEZELI STUDIUJESZ MYSLISZ O DOBREJ PRACY , ..jezelisz jedziesz na urlop chcesz wypoczac ...jezeli widzisz pyszny obiad masz ochote go zjesc ...jezeli facet mówi ..zakochałem sie ..myslisz o wspólnej przyszłosci . z nim ..tak mysla kobiety ..proste ...Ja wiem, że tak często myślą kobiety i nie ma w tym niczego dziwnego. Myślą w taki sam sposób też niektórzy mężczyźni. Ale jeśli ktoś myśli inaczej, nie można mu przecież powiedzieć, że nie jest przedmówczyni Kalina, sugeruje, że, cytat:to jakoś nie widzę zakochania...jak kocham to chciałabym wszystko-dzieci, wspólny dom, wspólną starość przedmówczyni posługuję się jakąś własną definicją zakochania, co spowodowało odejście od tematu głównego czyli off-topic...Proponuję, aby osoby zainteresowane stworzyły osobny temat w którym będą dyskutować, czy zakochanie występuje gdy zakochany nie chce mieć dzieci ani nie myśli o wspólnym domu i wspólnej starości - bo na przykład jest za młody i nie ma pieniędzy na dom albo myśli nad innymi rzeczami np nad pracą. Użytkownik gplus edytował ten post 15 sierpień 2012 - 23:04 Do góry #20 matrix matrix Zadomowiony Grupa z ograniczeniami 11770 postów Płeć:Kobieta @Przywołaj Napisano 15 sierpień 2012 - 23:03 to jak ty rozumiesz zakochanie ..bo ono ..jest rózne ....takie mam teraz odczucie ,ze masz 15 lat ..lub 17 lat ..bo to by na to wygladało ..taka jest dojrzałosc tego uczucia na tym etapie wiekowym ...liczy sie tu i teraz ...takie nastoletnie zakochanie ...bo kazdy dojrzały mezczyzna zakochujac sie w kobiecie .. mysli by ja zatrzymac ... chyba ,ze mówisz o platonicznym uczuciu ... Do góry

czy warto kochać bez wzajemności